Ryby i owoce morza posiadają wysoką jakość odżywczą, i co niezwykle istotne w dzisiejszych czasach, dużo lepiej przekształcają pokarm w mięso niż zwierzęta lądowe. Do wyprodukowania kilograma ryb wystarcza średnio zaledwie 1,2 kg paszy. To niezwykły wynik, bowiem przy produkcji np. wołowiny, na kilogram mięsa przypada aż 8 kg paszy, nie wspominając o cennej, słodkiej wodzie, której do wyprodukowania tego samego kilogram wołowiny potrzeba aż 15 tys. litrów. Kwestia braku miejsca na lądzie przeznaczonego na produkcję żywności (a także i pasz) również odgrywa istotną rolę. Wykorzystanie potencjału oceanów to słuszny i tak naprawdę jedyny kierunek.
Aby sprostać wymogom zmieniającego się świata, ilość ryb i owoców morza pochodzących z akwakultur musi się podwoić, przy jednoczesnym ograniczeniu oddziaływania na środowisko. To główne wyzwanie dla akwakultur w kontekście przyszłego rozwoju. Jedna ryba w trakcie tarła (np. sola) potrafi złożyć milion jaj, z których w warunkach naturalnych przeżyje 0,01%. W warunkach kontrolowanych możemy spowodować że z miliona jaj będziemy mieli milion małych rybek! Podstawowy problem to znalezienie paszy idealnej. Takiej, która nie będzie oparta o składniki pochodzące z rolnictwa, które ma ograniczone możliwości dostarczania żywności, oraz będzie wysoko przyswajalna. Im więcej pokarmu jest przekształcane w tkankę mięśniową, tym mniej odchodów (azot i fosfor) powstaje, i tym mniejszy wpływ na środowisko. Ryby morskie to gatunki przeważnie mięsożerne. Do prawidłowego wzrostu potrzebują odpowiednich proporcji białek i tłuszczów. Do tej pory do produkcji pasz wykorzystywano głównie mączki i oleje rybne wytwarzane przede wszystkim z małych rybek pelagicznych poławianych przemysłowo. Intensywne połowy paszowe, jednak szybko wyniszczają morskie ekosystemy, zaburzając równowagę gatunkową przez załamywanie naturalnych łańcuchów pokarmowych morskich organizmów. Dlatego dziś pod lupą naukowców znajdują się przede wszystkim algi zawierające wielonienasycone kwasy tłuszczowe oraz mączki z owadów jako źródło protein. Jesteśmy bardzo blisko znalezienia paszy idealnej, nie tylko w kategoriach przyswajalności, ale też i zmniejszenia oddziaływania na środowisko. Musimy jeszcze tylko pomyśleć nad nowymi formami wykorzystania stref przybrzeżnych i systemów offshore na pełnym morzu, tak, aby hasło zrównoważone akwakultury stało się rzeczywistością.
Poza rybami morskimi czeka nas też rewolucja w spożywaniu owoców morza. Małże, których hodowle należą do najbardziej zrównoważonych form produkcji żywności na świecie, będą stawały się coraz częstszym gościem na naszych stołach. Ich produkcja nie wymaga dokarmiania, żywią się zaledwie tym, co naturalnie występuje w wodzie morskiej (wszelakie formy planktonu od bakterii po mikroalgi), i stanowią cenione źródło wysokoprzyswajalnego białka i mikroelementów. Ośmiornice, zwierzęta szybko się rozmnażające, szybko rosnące i o bardzo krótkim cyklu życia, też z pewnością staną się częstym składnikiem naszej żywności. Zaczniemy jeść też więcej alg, które pomimo doskonałych wartości odżywczych dziś jeszcze nie cieszą się zbytnią popularnością. Ryby słodkowodne (przeważnie roślinożerne), które mają niższe niż u ryb morskich potrzeb energetyczne, i będą pochodziły z systemów współzależnych (akwakultur zintegrowanych) pozwalających na jednoczesne produkowanie ryb i roślin (np. akwaponika), prawdopodobnie również zwiększą swój udział w naszej diecie.
Już niedługo, słowo mięso zacznie nam się kojarzyć przede wszystkim z proteinami morskiego pochodzenia.
